Wchodzisz do sklepu i zatrzymujesz się przy kolorze, którego jeszcze rok temu prawdopodobnie nawet byś nie przymierzyła. Nagle podobają Ci się szersze ramiona marynarek, określony fason jeansów albo buty, które jeszcze niedawno wydawały się dziwne. Czy naprawdę zmienił się Twój gust? A może po prostu widziałaś te rzeczy tyle razy, że stały się znajome? Własny styl nie powstaje w próżni. Kształtują go doświadczenia, otoczenie, moda, osoby, które obserwujemy, miejsca, w których bywamy, a dziś również algorytmy pokazujące nam podobne obrazy dziesiątki razy. Nie oznacza to jednak, że osobisty styl jest iluzją. Trzeba tylko umieć odróżnić to, co naprawdę nasze, od tego, co chwilowo wydaje nam się nasze.
Czy naprawdę mamy własny styl?
Gdy mówimy o własnym stylu, łatwo wyobrazić sobie coś stałego: zestaw fasonów, kolorów i ubrań, które po prostu "są nasze". W rzeczywistości styl jest znacznie bardziej ruchomy. Zmienia się wraz z wiekiem, pracą, sylwetką, sposobem życia, miejscem zamieszkania i ludźmi, z którymi spędzamy czas.
Kobieta, która zaczyna pracować w kancelarii, może po pewnym czasie inaczej patrzeć na marynarki, spodnie garniturowe czy skórzane mokasyny. Osoba pracująca w branży kreatywnej może z kolei oswoić się z zestawieniami, których wcześniej nie brała pod uwagę. Nie musi to oznaczać świadomego kopiowania innych. Po prostu zmienia się wizualne otoczenie, a wraz z nim nasze poczucie tego, co wygląda naturalnie, elegancko albo nowocześnie.
Dlatego pytanie "czy mam własny styl?" nie jest tak dobre, jak inne: "które elementy mojego stylu pozostają ze mną niezależnie od tego, co akurat jest modne?"
To właśnie one zwykle tworzą jego rdzeń.
Dlaczego zaczyna nam się podobać to, co często widzimy?
Moda świetnie pokazuje, jak szybko może zmienić się nasze poczucie proporcji. Po kilku sezonach bardzo szerokich spodni klasyczny dopasowany fason może zacząć wyglądać inaczej niż wcześniej. Po miesiącach oglądania dużych marynarek normalna linia ramion może wydawać się zbyt zachowawcza. Podobnie działa długość spódnic, wysokość stanu czy kształt noska buta.
Pierwsze spotkanie z nowym trendem często wywołuje reakcję: "tego nigdy nie założę". Po kilkunastu kolejnych ekspozycjach rzecz przestaje jednak wyglądać tak obco. Z czasem nie tylko ją tolerujemy, ale możemy zacząć uważać ją za atrakcyjną.
Warto o tym pamiętać szczególnie podczas zakupów. To, że coś nagle nam się podoba, nie musi oznaczać, że odkryłyśmy właśnie brakujący element własnego stylu. Czasami odkryłyśmy po prostu rzecz, którą od kilku tygodni widzimy wszędzie.
Mały eksperyment
Przypomnij sobie trzy trendy, przy których pierwsza reakcja brzmiała "nigdy", a kilka miesięcy później przynajmniej jeden z nich pojawił się w Twojej szafie. To bardzo dobry sposób, żeby zobaczyć, jak elastyczny potrafi być gust.
Moda i przynależność - ubieramy się również dla innych
Ubiór jest prywatnym wyborem, ale jednocześnie funkcjonuje społecznie. Ten sam garnitur, bluza z kapturem, sukienka czy para sneakersów może być odbierana zupełnie inaczej zależnie od miejsca, czasu i grupy, w której się pojawia.
Strój może sygnalizować zawód, status, zainteresowania, przynależność do określonego środowiska albo dystans wobec jego zasad. W tym sensie moda staje się jednym z języków, za pomocą których pokazujemy innym, kim jesteśmy albo z jaką grupą chcemy być kojarzeni.
Nie dotyczy to wyłącznie tradycyjnych strojów czy wyraźnych subkultur. Wystarczy spojrzeć na różne środowiska zawodowe. Inaczej wygląda typowa garderoba w bankowości, inaczej w agencji kreatywnej, a jeszcze inaczej w branży technologicznej. Granice nie są sztywne, ale pewne kody ubioru rozpoznajemy niemal automatycznie.
Strój może być również elementem szerszej tożsamości i poczucia przynależności. O tym, jak symbole, normy, otoczenie społeczne i kultura uczestniczą w jej kształtowaniu, więcej można przeczytać w opracowaniu dotyczącym tożsamości kulturowej w serwisie Kultura i Edukacja.
W modzie działa więc ciekawa sprzeczność. Chcemy wyglądać indywidualnie, ale jednocześnie zależy nam na tym, żeby nasz wygląd był czytelny dla otoczenia. Całkowite odrzucenie wszystkich kodów mody byłoby równie komunikacyjne jak ich ścisłe przestrzeganie.
Trend czy własny wybór?
Sam fakt, że coś jest modne, nie oznacza, że wybór jest nieautentyczny. To zbyt proste rozumowanie. Możemy zobaczyć nowy fason dzięki trendowi i odkryć, że rzeczywiście świetnie pasuje do naszej sylwetki, charakteru garderoby i codziennego życia.
Problem pojawia się wtedy, gdy moda staje się głównym argumentem za zakupem.
| Wybór wynikający ze stylu | Wybór wynikający głównie z trendu |
|---|---|
| Widzę kilka konkretnych zestawów, w których wykorzystam rzecz | Podoba mi się na zdjęciach, ale nie wiem, z czym będę ją nosić |
| Fason dobrze współpracuje z moją sylwetką | Próbuję przekonać samą siebie, że "tak teraz się nosi" |
| Kolor pasuje do większości mojej garderoby | Wymaga kupienia kilku kolejnych rzeczy |
| Założyłabym ją także bez wiedzy, że jest modna | Najważniejszym argumentem jest popularność fasonu |
| Czuję się w niej naturalnie | Mam wrażenie, że noszę kostium |
| Chętnie założę ją również w kolejnym sezonie | Już przy zakupie obawiam się, że szybko się znudzi |
Najlepsze zakupy często powstają gdzieś pomiędzy tymi kolumnami. Trend daje impuls, ale osobisty styl decyduje, czy dana rzecz zostaje z nami na dłużej.
Algorytm też zagląda do naszej szafy
Jeszcze kilkanaście lat temu trendy docierały do nas przede wszystkim przez sklepy, prasę, telewizję i obserwowanie ludzi na ulicy. Dziś ogromną część inspiracji modowych otrzymujemy na ekranie telefonu.
Jeżeli zatrzymamy się na kilku filmach ze stylizacjami z loafersami, prawdopodobnie zobaczymy kolejne. Jeśli zaczniemy oglądać minimalistyczne szafy w beżach i szarościach, po pewnym czasie można odnieść wrażenie, że cały świat ubiera się właśnie w ten sposób.
To tworzy bardzo specyficzną bańkę estetyczną. Nie widzimy pełnego przekroju mody. Widzimy coraz więcej tego, na co wcześniej zareagowałyśmy.
Dlatego popularność czegoś w naszym feedzie nie musi odpowiadać jego popularności w rzeczywistym świecie. Może natomiast bardzo skutecznie budować wrażenie, że dany fason jest już "wszędzie", a bez niego nasza garderoba nagle wygląda na przestarzałą.
Warto sprawdzić
Zanim kupisz rzecz poznaną w mediach społecznościowych, odłóż decyzję na kilka dni. Jeśli nadal myślisz przede wszystkim o samym ubraniu, to dobry znak. Jeśli po tygodniu przestało Cię interesować, być może bardziej pociągał Cię obraz trendu niż rzecz sama w sobie.
Dlaczego modne rzeczy tak często zostają w szafie?
Wiele nietrafionych zakupów nie jest wcale brzydkich. Przeciwnie - często są bardzo atrakcyjne, dobrze wykonane i rzeczywiście modne. Problem polega na tym, że pasują bardziej do wyobrażonej wersji naszego życia niż do tej prawdziwej.
Kupujemy efektowną marynarkę, choć przez większość tygodnia pracujemy z domu. Wybieramy wysokie obcasy, choć wszędzie chodzimy pieszo. Zachwycamy się romantycznymi sukienkami, ale w codziennych ubraniach najlepiej czujemy się w prostych spodniach i koszuli.
Czasami nie kupujemy więc ubrania dla siebie, tylko dla osoby, którą na chwilę chciałybyśmy być.
To jeden z powodów, dla których zdjęcie produktu albo kompletna stylizacja potrafią działać znacznie mocniej niż rzecz oglądana później we własnej szafie. Na zdjęciu widzimy cały świat: wnętrze, fryzurę, makijaż, światło, modelkę, buty i dodatki. Po zakupie zostaje jedna rzecz, którą trzeba połączyć z tym, co naprawdę mamy.
Własny styl zaczyna się tam, gdzie ubranie działa bez scenografii.
Test własnego stylu - 6 pytań przed zakupem
Nie trzeba analizować każdego T-shirtu przez pół godziny. Przy droższej rzeczy albo bardzo charakterystycznym trendzie warto jednak zadać sobie kilka prostych pytań.
1. Czy podobałoby mi się to, gdybym nie wiedziała, że jest modne?
To najtrudniejsze pytanie, bo nie da się całkowicie odłączyć od wpływu otoczenia. Sama chwila zastanowienia jest jednak cenna.
2. Czy mam już w szafie trzy rzeczy, do których to pasuje?
Jeśli nowy zakup wymaga natychmiastowego dokupienia spodni, butów i torebki, prawdopodobnie nie wpisuje się jeszcze naturalnie w garderobę.
3. Czy odpowiada mojemu prawdziwemu życiu?
Nie temu z wakacyjnej tablicy inspiracji, ale temu od poniedziałku do piątku.
4. Czy czuję się w tym dobrze bez ciągłego poprawiania?
Ubranie może wyglądać świetnie w lustrze przez trzy minuty i kompletnie nie sprawdzać się przez osiem godzin.
5. Czy podobają mi się podobne rzeczy od dawna?
Powtarzalność wyborów jest jedną z najlepszych wskazówek dotyczących prawdziwych preferencji.
6. Czy założę to, kiedy trend przestanie być nowy?
Nie musisz obiecywać sobie dziesięciu lat użytkowania. Warto jednak wyobrazić sobie rzecz po utracie efektu nowości.
Najbardziej praktyczne pytanie
Nie pytaj tylko "czy mi się podoba?". Zapytaj: "czy podoba mi się na tyle, żeby naprawdę chcieć ją nosić?". Pomiędzy tymi odpowiedziami mieści się zaskakująco duża część nietrafionych zakupów.
Jak korzystać z trendów i nie stracić własnego stylu?
Rozwiązaniem nie jest rezygnacja z trendów. Moda bez zmian byłaby przecież znacznie mniej interesująca. Nowe proporcje, kolory i zestawienia mogą odświeżyć garderobę oraz sprawić, że odkryjemy rzeczy, na które same nigdy byśmy nie wpadły.
Znacznie lepiej potraktować trend jak propozycję, a nie instrukcję.
Pożycz element, nie cały look
Jeśli podoba Ci się estetyka określonego trendu, nie musisz odtwarzać stylizacji od stóp do głów. Czasem wystarczy jeden fason spodni, kolor albo sposób noszenia koszuli.
Przepuść trend przez własną szafę
Zamiast pytać "co muszę kupić?", zacznij od "czy mogę zrobić coś podobnego z tym, co już mam?". To często pokazuje, czy naprawdę interesuje Cię kierunek, czy tylko konkretny produkt.
Zostaw swoje stałe elementy
Jeśli od lat najlepiej czujesz się w prostych krojach, nie musisz nagle budować całej garderoby wokół falban, tylko dlatego że wróciły do mody. Jeden nowy element zestawiony z własną bazą wygląda zwykle bardziej naturalnie.
Nie przyspieszaj decyzji
Mikrotrend działa najsilniej wtedy, gdy mamy wrażenie, że trzeba kupić rzecz natychmiast. Własny styl bardzo dobrze znosi kilka dni namysłu.
Dobry styl może się zmieniać razem z nami
Posiadanie własnego stylu nie oznacza noszenia przez dwadzieścia lat tego samego. Przeciwnie - ubrania powinny nadążać za zmianami w naszym życiu. Inaczej może wyglądać garderoba studentki, inaczej młodej mamy, właścicielki firmy, osoby pracującej zdalnie czy kobiety, która po latach zmieniła zawód.
Niektóre wcześniejsze wybory przestają pasować. Inne wracają po kilku sezonach. Czasem odkrywamy kolor, którego dawniej nie lubiłyśmy. Czasem dochodzimy do wniosku, że fason noszony przez lata nigdy tak naprawdę nie był najlepszy.
To nie oznacza braku konsekwencji. Własny styl nie musi być zamkniętą kolekcją reguł. Znacznie trafniej myśleć o nim jak o filtrze, przez który przepuszczamy kolejne trendy.
Moda mówi: "to jest teraz ciekawe". Własny styl odpowiada: "to jest ciekawe dla mnie".
I właśnie ta różnica jest najważniejsza. Nie chodzi o udowodnienie, że jesteśmy całkowicie odporne na wpływ otoczenia - prawdopodobnie nikt nie jest. Chodzi o to, żeby między zobaczeniem trendu a włożeniem go do koszyka pozostawić miejsce na własną decyzję.
Bo najlepsza garderoba nie jest tą, która najdokładniej pokazuje, co jest modne w danym sezonie. Jest tą, w której nawet modne rzeczy po pewnym czasie zaczynają wyglądać po prostu jak nasze.
